|
Sposób zwiedzania gór
Najprzód
umawiają się osoby mające wziąć udział we wycieczce, wytwarzając
grono solidarnie związane na czas jej trwania. Jednego z pośród siebie
obierają gospodarzem, który rozrządza wspólnemi sprawami swojego
towarzystwa. Gdy już plan i kierunek wyprawy obmyślany, zamawia się
pewnego przewodnika, który zna dobrze drogi wycieczką objęte. Oprócz
tego każda osoba przybiera dla siebie jednego górala pomocnika, którego
obowiązkiem nieść pożywienie i odzież dla tej osoby, dbać o jej
dobro, usłużyć w dzień i w nocy. Przewodnikowi poleca się wynajęcie
furmanki, którą mają podróżnicy dojechać do najdalej możliwego
punktu dla wozu, by sił zaoszczędzić. Kupuje się lub przygotowuje żywność
dla siebie i dla swojego górala taką, któraby dostateczną była do
porządnego wyżywienia wśród wyprawy, mając to na względzie, że się
często popasa i że może przypadnie termin powrotu przedłużyć, więc
aby jadła nie zabrakło.
Poinformować się trzeba naprzód, czy to z książki,
czy to od osoby dobrze z Tatrami obeznanej o przymiotach okolicy do
zwiedzania obranej, gdzie stanąć pierwszego dnia, gdzie zanocować,
gdzie pójść dalej, jak w razie słoty postąpić i którędy wracać.
Pierwszą regułą w zwiedzaniu Tatr jest wychodzenie
na wycieczkę o świcie (...). Od początku pochodu iść powoli, a równo;
pośpiech złe skutki pociąga, zrywa siły odrazu, że ich braknie, gdzie
ich najbardziej potrzeba. Co kawałek drogi, gdy górzysta, stanąć,
odetchnąć, a nie nie siadać. Na głównych popasach można usiąść,
ale z wyciągnionemi nogami, lub się położyć, bo to nie zmęczy człowieka.
Pierwszego dnia dochodzi się, jak najdalej można, i
nocuje, gdzie miejsce stosowne ku temu. (...) Bez ogniska dużego nocy
przepędzić niepodobna (...)
Drugiego dnia wychodzi się przededeniem, gdy jeszcze
trwa zmierzch. Każda minuta stracona rano, nieobliczone wieczór przynosi
szkody. Najczęściej wierzchołki Tatr wolne są od mgły do południa;
popołudniu powstają burze, zatem wygrana zależy nieraz od kwadransa
rano oszczędzonego. (...)
Im bystrzejsza pochyłość, odpoczywać się musi częściej,
ale krótko i stojąco, oddychać nosem, nie otwierając ust, gdyż przez
to nie obsecha język, ani gardło. Pragnienie tym sposobem mniej dokucza.
Po przybyciu na wierzchołek, czy na grzbiet, okryć się trzeba dobrze,
by uniknąć zaziębienia. Korzystać należy z każdej minuty, jeżeli
widok odsłonięty, a nie odkładać patrzenia na później, bo w górach
nigdy nie można być pewnym pogody. W ciągu kwadransa chmurka się zdoła
zrobić z niczego, uczepić szczytu, na którym się podróżny znajduje,
i zasłonić cały widnokrąg. (...)
Z pomiędzy żywności zabieranej zwykle na wycieczki,
okazał się bardzo pożądany przedewszystkiem bigos. Odgrzany na
popasie, syci pragnienie i głód (...). Potem dobry jest bulion i czarna
kawa. Zwykle ładują goście na wycieczki oprócz chleba i bułek,
pieczone lub smażone kurczęta, huzarską pieczeń, kiełbasę, słoninę
węgierską, szynkę, jaja, masło, ser owczy, ciasta różne, wędliny, a
z napojów wódkę, wino, arak, i najważniejszą herbatę, do której
trzeba mieć cukier w kawałki drobne potłuczony.
Z ubrania bierze się na wycieczkę jak najgorsze
suknie, mając na względzie ich zniszczenie, jakiego się ustrzedz
niepodobna. Na sobie winno się mieć krótkie, lekkie odzienie, na które
dopiero w potrzebie wdziewa się serdak lub okrywkę. Na głowie kapelusz
z podpinką od wiatru; bieliznę drugą do przewdziania, tożsamo buty
drugie, chustek do nosa kilka, w razie stłuczenia na obkład zimny użyteczne,
i to, co najważniejsze - płaszcz gumowy.
Przewodnicy ładują wszystkie rzeczy na wycieczce
potrzebne, oraz żywność do swojej torby płóciennej noszonej na
plecach, którą sobie przywięzują przez ramiona na piersi. Skoro słota
nastanie, a choćby nawet chwilowy deszcz, dostaje się on zaraz przez płótno
do środka torby (...) Bywa to nietylko przykrością, ale i szkodą (...)
Zdaje mi się, że przeciw takiej ewentualności najlepszą byłoby radą,
wprowadzenie do wnętrza torby jakiegoś owinięcia z guttaperkowego płótna,
które by chroniło cały ładunek od wody. Na górali czekać trudno, aby
oni to ulepszenie sami zaprowadzili, niechże się tem zajmą turyści, którzy
przeważnie dla wycieczek w Tatry przybywają.
Oprócz żywności i ubrania potrzebne są na wycieczce
następujące drobiazgi: najprzód przyrząd do herbaty, kociołek, czyli
saganek do warzenia wody w ogniu, czajnik i filiżanki lub kubki z
uszkami, wszystko to z żelaznej blachy emaliowane wewnątrz biało a zewnątrz
niebiesko, łyżeczka, nóż składany, latarka, kawałek świecy
stearynowej, korkociąg, zapałki, grzebień, lornetka, ręcznik, mydło,
trochę sznurka, rzemyki do opięcia rzeczy, cygara i tytoń, jeżeli nie
dla siebie, to dla górali, którzy się bez palenia nie obchodzą. Świeca
łojowa do wysmarowania stwardniałego po wysuszeniu obówia, przyda się
bardzo. Parasol na większych wycieczkach bywa tylko zawadą, a zabrany
nie wraca nigdy w całości.
Wybierający się na długą wycieczkę do głębi
Tatr, zabezpieczyć sobie winni nogi od otarcia, lub od nabycia pęcherzy
na stopach, co nieraz bywa powodem wielkiej uciążliwości, a nawet zdoła
zmusić do powrotu bez dopięcia celu. Środek przeciw podobnej biedzie
jest napozór nieprzyjemny, lecz w praktyce znakomity, - oto trzeba napoić
łojem skarpetki od wewnątrz, i w takich puścić się w drogę, a z
pewnością nie dozna się przy najdłuższym marszu żadnego szwanku na
nogach. (...)
Wychodzenie na spadziste skały, na zerwiste wierzchołki,
nie potrzebuje specyjalnych ku temu wiadomości; pnie się każdy, jak mu
lepiej, pomagając sobie rękami i nogami. Z wrażeniami na przepaście
oswaja się powoli umysł ludzki, ale przy spuszczaniu się na dół
potrzebna jest umiejętność schodzenia. Na grzbiecie swoim zdoła człowiek
zsunąć się po skale nawet gładkiej, byle pochyłej o tyle, iżby się
równowagi nie straciło. Część ciała, na której zwykliśmy siedzieć,
oddaje niesłychane usługi człowiekowi przy spuszczaniu się ze szczytów
gór. Na lada jakim czerepie wystającym ze skały, uczepić się tyłem
można, w czem wielkiej nam pomocy udziela szorstka powierzchnia skał
granitowych. (...)
Kto posiada zawrót głowy na widok głębiny, nie
powinien się wybierać na szczyty Tatr, lecz zadowolnić się dolinami,
boby mu wycieczki przykrość, zamiast przyjemności sprawiały. (...)
Świeżo przybyli goście do Zakopanego niech się
odrazu nie zrywają na większe wycieczki (...) Nikt nie przybywa tu
takim, aby mu nie zrobiła różnicy kilkumilowa przechadzka po
najgorszych dróżynach górskich, gdyż nawet tacy, co po Tatrach już
chodzili, odzwyczajeni przez czas pobytu w równinach od trudów górskich,
na nowo się z każdem latem do nich wprawiać muszą. (...)
Tosamo stosuje się do wyboru wycieczek, aby nie
zaczynali zwiedzania Tatr od trudnych przepraw, gdzie pierwsza
niebezpieczna przeszkoda strachu napędzi gościowi niepotrzebnego, zrazi
go do dalszej drogi, odejmie nazawsze odwagę, i chęć do wycieczek głębszych,
i staje się przyczyną do owych przesadzonych opowiadań o niebezpieczeństwach
tam, gdzie ich nawet rzeczywiście niema. (...)
Na polskiej stronie Tatr dotychczas mało się przyjęło
odbywanie wycieczek wierzchem konno, dopokąd się da dojechać. Pochodzi
to ztąd, że górale nie mają podostatkiem siodeł. W biórze Tow.
Tatrzańskiego jest do wynajęcia kilka siodeł damskich i męskich po 50
centów za pól dnia. (...)
|
|
Kilka słów

O żywności 
Ubranie
i inne rzeczy 
Sposób
zwiedzania gór 
Przewodnictwo 
Droga
do Tatr 
Zakopane 
Góry
O Eljaszu 
Grafiki Eljasza 
wyjście

|