|
|
|
Nastał nowy rok... Długo przymierzaliśmy się do tego, żeby wreszcie gdzieś znowu wyruszyć! A kiedy już wyjechaliśmy - zobaczyliśmy zimę tak niesamowitą, że warto było czekać! Świerki oblepione śniegiem od góry do dołu, przygięte pod jego ciężarem przywodziły na myśl skojarzenia z najpiękniejszymi osiągnięciami architektury gotyckiej (foto). I znów nie wiadomo co budzi większy podziw - dzieła człowieka czy przyrody...? Ostatnie chwile dnia też były wyjątkowo malownicze, a nieuchwytny (i znany nam już) urok Rycerzowej, zimowe widoki na cały świat i aktualne wydarzenia sprawiły, że wspomnieliśmy "naszych" pod K2 (foto) , ofiary lawiny pod Rysami, nasze minione i przyszłe wyprawy. Śniegu było nam mało! Jeszcze raz tej zimy wybraliśmy się w znane i lubiane okolice - do gościnnego Chyzu u Bacy (foto) Kiedy minął dla wielu z nas gorący czas matur wyjechaliśmy zobaczyć Beskid Mały nocą - rozległe doliny migoczące tysiącem światełek... Nocna iluminacja krzyża na Hrobaczej Łące również robi duże wrażenie. A w wakacje wyjechaliśmy w góry;-)... Naszym celem była Lysa Hora - najwyższy szczytu Beskidu Śląskiego (foto) . Wszystko było precyzyjnie zaplanowane, ale realizacja tego planu... przeszła najśmielsze wyobrażenia! Nasze zdolności wprowadzania "nieoczekiwanych zmian w ostatniej chwili" oraz sympatia, jaką zapałaliśmy do czeskich kolei sprawiły, że... pojechaliśmy kawałek bardziej na zachód - do Pragi!!! I spędzili 2 dni podziwiając to piękne miasto. Jednak najwyraźniej brakowało nam gór gdyż z wielkim upodobaniem wchodziliśmy na wszystko co tylko wystawało ponad przeciętny poziom i przypominało góry - na wieżę katedry św. Wita, Hrad (po schodach i bardzo pod górkę ;-)), park na Malej Stranie. Koniec wakacji to bardzo leniwy wyjazd do Koszarawy. Przez kilka dni wygrzewaliśmy się na słońcu, objadali jeżynami i oczywiście wyruszyli w góry! Kolejny raz zdarzyło nam się iść nieznanymi do tej pory szlakami o rzadko spotykanej urodzie. Las na stokach Mędralowej był absolutnie niesamowity (momentami przejścia jak w Beskidzie Niskim - tzn. przez chaszcze), a widok z Jałowca na Babią Górę (foto) wart tego, żeby mu się dłużej przyjrzeć (foto) W połowie września wyruszyliśmy odwiedzić Tatry. Trasa naszej wyprawy była długa, ambitna i (kiedy odsłoniły się chmury) bardzo widokowa (foto) . Druga połowa września to wielka wyprawa Piotrka na Demavend (5671m n.p.m.) w Iranie. Miejsca niesamowite, wspomnienia niezapomniane... Mamy nadzieje, że Piotrek w końcu znajdzie chwilę czasu i napisze relacje z "wycieczki" - tymczasem zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć. Październikowy wyjazd z p. Arturem tym razem był bardzo leniwym niedzielnym spacerkiem na trasie Szyndzielnia - Klimczok - Bystra. To był bardzo miły dzień - słoneczna, złota jesień (foto), pierwszy nieśmiały śnieg leżący w wyższych partiach gór, mnóstwo czasu, żeby jeszcze raz pooglądać zdjęcia z wakacyjnych wypraw i opowiedzieć naszemu Honorowemu Emerytowi o wszystkich najnowszych wydarzeniach. A w drodze powrotnej miało miejsce jeszcze jedno smakowite wydarzenie ;-) Mirelka, dzięki za pyszne ciasto! Pilsko jesienią przynosi niezapomniane chwile... I jak tu opisać widoki nie do opisania ! Stanąć na szczycie otoczonym morzem chmur (foto), to jedna z tych chwil, na którą każdy kto chodzi po górach zawsze czeka. Oczywiście zawitaliśmy również do nowego schroniska na Hali Miziowej. Przyzwyczajeni do obowiązujących standartów w schroniskach PTTK czuliśmy się początkowo trochę nieswojo, ale chyba polubiliśmy "nowe", choć łezka w oku się kręci żegnając "stare";-). Na koniec roku ponownie zawitaliśmy na Szyndzielnie, aby zobaczyć z bliska, a nawet z bardzo bliska tegoroczny śnieg;-). I tak minął rok 2003...
|
|
|