|
Z
wielkim szacunkiem dla gór i zimy zaczęliśmy tegoroczne wyjazdy od
spacerku na Turbacz. Przetartą drogą z Nowego Targu. Co prawda
drugiego dnia obudziła się w nas natura odkrywców i bardzo chcieliśmy odkryć zimowy szlak do Rabki, jednak kawałek za szczytem
Turbacza musieliśmy uznać zwycięstwo gór i zimy - nie było nawet
poszlak szlaku!
Zima była prawdziwa tego roku... Marcowa wyprawa na Barania Górę
pokazała nam zimowe góry w całej okazałości. Przecieranie szlaku już
kiedyś przerabialiśmy, ale zapadanie się w niego po pas - po raz
pierwszy!
Zima była długa tego roku... Weekend majowy to powrót do dawno
nieodwiedzanego schroniska na Hali Krupowej i Markowych Szczawinach. Tym razem główną
atrakcja na szlaku na Halę były gigantyczne wiatrołomy i solidne
resztki śniegu - co w sumie dawało nieporównywalne z niczym
ekstremalne atrakcje;)
Pod koniec maja w ramach odkrywania nowych szlaków na Halę Miziową
poszliśmy sobie prosto do góry korytem strumyka. "Szlak"
okazał się bardzo ładny, tylko trochę śliski. A kiedy już wyszliśmy
w znane okolice - odłożyliśmy na bok ambitne plany wejścia na Pilsko i
wygrzewaliśmy się w wiosennym słoneczku, świętując przy okazji
urodziny JArka ;-)
Wakacyjne szlaki powiodły nas... różnie. Niektórych do pracy,
innych w różne zakątki kraju w ramach praktyk, a jeszcze innych
daleko na wschód. Góry, morze, stepy, miasta, kurorty, pałace carów
i krymskich chanów... Jednym słowem Krym,
który okazał się być półwyspem rozmaitości!
W sierpniu nie zapomnieliśmy o naszych kochanych
Tatrach, gdzie tym razem przeszliśmy zupełnie wyjątkowy, jak na
Zachodnie Tatry, szlak na Rohacze! Pogoda dopisała, więc i
ludzi było wielu - cały czas ścigaliśmy się po skałach i łańcuchach
z wycieczką niemiecką emerytów:)
Tatry tak pokochaliśmy, że po raz pierwszy
pojechaliśmy tam na jeden dzień, aby choć na chwile się z nimi
spotkać:) Nogi zaniosły nas na Mały Wołoszyn, a widoki w świat
niczym z poezji.
|