![]() |
|
_wyjazdy 1999_ Kwiecień w Tatrach to okres wiosennych roztopów. Deszcz, marznąca mżawka, mokry śnieg i potok w Dolinie Roztoki (w normalnych warunkach atmosferycznych będący szlakiem do Pięciu Stawów) - to atrakcje naszego wyjazdu. Największym ciężarem zdawał się być ciężar wody zgromadzony we wszystkim tym, co mieliśmy na sobie (foto). Po takim wyjeździe długo grzaliśmy się w ciepłym zaciszu domów i dopiero w lecie ponownie wyruszyliśmy na szlak. Wakacyjną przygodę rozpoczęliśmy w Gorcach (foto). Klęska urodzaju jagódek spowodowała znaczne opóźnienia w planowanych przejściach na szlakach. Jednak nie można było oprzeć się pokusie, gdy nawet nie trzeba było się schylać do tych fioletowych kropek latających przed oczyma (foto). Nasza silna wola (która okazała się trochę słaba) jednak nie zamarła do końca, gdyż co chwilę podczas obżerania się kolejną dawką jagódek przypominaliśmy sobie, że czeka nas jeszcze długa droga doniosłym i mocnym stwierdzeniem: IDZIEMY! Przeważnie na tym poprzestawaliśmy... Przyszła kolej i na Bieszczady. Szum traw na połoninach wyciszał nasze myśli (foto). Urok Bieszczad odkrywa coraz więcej ludzi – wielu ich spotykaliśmy na szlakach. Niektóre spotkania trudno zapomnieć! (np. wycieczkę harcerzy, którzy chcieli się z nami bardzo kulturalnie przywitać – podając rękę. A było ich coś koło 30...) Tradycyjne zakończenie sezonu letniego tym razem odbyło się na szlaku Malinowska Skała (foto) - Skrzyczne. Wyjazd ten to realizacja planu prawie sprzed roku, kiedy to nie daliśmy rady przebrnąć przez śniegowe zaspy sięgające nawet po pas. (foto) Jesień w górach to najładniejsza pora roku. Więc i tej musieliśmy się przyjrzeć z bliska. Tym razem na Czantorii i Stożku, gdzie prowadziliśmy zacięte walki na suche liście i podziwiali jesienne mgły (foto). Najbardziej niesamowita jednak okazała się jesień miesiąc później, w listopadzie w drodze na Pilsko (foto). Promienie słońca we mgle, morze bitej śmietany, archipelagi sąsiednich szczytów i zachodzące słońce (foto) to obrazy, które na zawsze pozostają w pamięci. Nie ma nic bardziej niesamowitego niż znaleźć się w górach ponad chmurami! Minął kolejny rok naszych wspólnych wypraw. Podsumowanie nastąpiło w przeddzień sylwestra na Magurce, gdzie urządziliśmy zawody pływackie w śniegu (foto). Niestety już po przepłynięciu paru metrów roztopiony śnieg był wszędzie. To prawie tak, jak na pierwszej w tym roku wyprawie... |